Popołudniowe słońce leniwie sączyło się przez zasłony, gdy Nivera siedziała po turecku na kanapie, bezmyślnie przewijając ekran telefonu.
Jej sok stał nietknięty na stoliku obok, a po szklance spływały krople kondensacji.
Wciąż wibrowała w niej ekscytacja po porannej propozycji pracy, a wspomnienie cichej dumy Alejandro i jego pocałunku w jej włosy wywoływało na jej policzkach mimowolny rumieniec.






