"Po prostu jedź; nadal jesteśmy na ulicy, chyba nie mogą nas skrzywdzić, prawda?" – powiedział Nicholas, oglądając się za siebie na czarny samochód.
"Nienawidzę tego, to wszystko twoja wina" – mruknął Ezra.
Nicholas westchnął. "Odłóż swoje obwinianie na bok i jedź, Doktorku" – stwierdził.
Ezra nie odezwał się słowem, skupił wzrok na drodze i jechał dalej.
"Zbliżamy się do domu Sebastiana" – poinfo






