Minęły dwie godziny od wymiany obrączek.
W pobliżu lśniła czysta woda, goście popijali mimosę z mango i koktajle z domieszką lawendy.
Każdy szczegół, od skorup kokosów z monogramem utrzymujących w chłodzie ręczniki, po wiatraki z zapachową mgiełką aromatyzującą powietrze drewnem sandałowym i cytrusami, szeptał jedno: to nie był zwykły ślub. To był świat Zeno i Sebastiana — dziki, rzadki i luksusow






