– Nie mam pojęcia. To nie ja opróżniam drinka jednym haustem – odpowiedział Jeremiah i swobodnie pociągnął łyk ze swojej szklanki.
– Hmm, podejrzane – rzucił Thomas, opierając się wygodnie na krześle.
– Wy tu zostańcie; ja muszę iść się zameldować w pracy – powiedział Jasper i wstał z krzesła, odchodząc bez choćby jednego spojrzenia na Jeremiaha.
Jeremiah prychnął. – Nieszczególnie nas to obchod






