Andrew przełknął ślinę z trudem, zmuszając wzrok do pozostania w dole, by nie wpatrywać się z głodem w Tony'ego bez koszulki.
– Och, okej – odpowiedział, wsuwając stopy w kapcie i ruszając w stronę drzwi.
Skoro Tony wracał do swojego pokoju, on musiał wyjść. Było jasne, że jego obecność to coś, czego Tony nienawidził.
Nogi Tony'ego znów spoczęły na podłodze, a on sam zmarszczył brwi. – Dokąd idzie






