Taras wciąż pozostawał zawieszony w komicznym napięciu; Thomas nadal wyglądał, jakby rozważał lot w jedną stronę do Stanów, a Andrew co sekundę kradł spojrzenia w stronę Sebastiana.
– Cóż za piękny widok. Czy to Ostatnia Wieczerza? – za ich plecami rozległ się głos Ezry.
Wszyscy odwrócili się jak jeden mąż, a szuranie nóg krzeseł po kamiennym tarasie przerwało ciszę. Stali tam, wyglądając na znacz






