Przymrużone oczy Leona odnalazły pod nim Pole'a, który wpatrywał się w jego napięte spodnie jak wygłodniały człowiek.
Jego dłonie poruszały się gorączkowo, rozpinając spodnie i ściągając je w dół bioder.
– Mmm, słodziutko – mruknął Pole, gdy kutas Leona uwolnił się, wyciągając się w stronę jego ust swoją błyszczącą żołędzią.
– Nakarm mnie – zamruczał Pole.
Nie dotykał Leona, nawet nie pochylił się






