Morze otwierało się wokół nich niczym polerowane szkło, a światło słoneczne rozsypywało diamenty na jego powierzchni, gdy Aurelia nabierała prędkości.
Z górnego pokładu wybuchami niósł się śmiech – głos Kena był najgłośniejszy, gdy ten, pod ścisłym nadzorem, wychylał się przez barierkę, wskazując na wodę z naglącą powagą.
– Przysięgam, znów go widziałem! Dokładnie tam!
Thomas dramatycznie zmrużył






