– Wychodzisz? – zapytał pan Orion.
– Zejdź mi z drogi – Sebastian wycedził przez zaciśnięte zęby.
Zeno podszedł do niego bliżej, żałując, że nie może wchłonąć z Sebastiana choć odrobiny napięcia.
– Uspokój się, Synu. Tak się nie rozmawia z ojcem w miejscach publicznych. Przejdź się ze mną; twoja Madre tu dziś jest; porozmawiaj z nią – polecił pan Orion.
Zeno widział, jak Sebastian zaciska pięści;






