— Odejść? — powtarzam jak echo, nie wierząc własnym uszom. Czy uderzyłam się w głowę w łazience? Może to jakiś sen albo halucynacja. — A co z kontraktem?
— Jest nieważny i bez mocy — mówi Nyktos. — Zrobiłaś już wystarczająco dużo. Po prostu się wynoś.
— Ale co z Lyrą? Kto będzie nianią?
— Znajdziemy kogoś innego. — Jego wzrok ucieka w bok, jakby nie mógł już patrzeć mi w oczy.
To boli. Wszystko bo






