Louisa wpatrywała się w przychodzące połączenie. O co mu chodziło? Czy kpiny z jej bycia nazbyt zuchwałą nie wystarczyły? Czy musiał ją znów skarcić?
Naprawdę nie chciała odbierać. Ale... jego drwiny były prawdziwe, podobnie jak fakt, że uratował jej życie.
W porządku. W końcu odebrała.
– Panie Tudor, czy czegoś pan potrzebuje? – Jej ton był zdystansowany i chłodny.
– Jestem głodny. Przyjdź zrobi






