Julian delikatnie przeczesał palcami jej włosy, wodząc opuszkiem palca po jej brwi. "Ty masz swoją perspektywę, a ja swoją. To sprawiedliwe, prawda?"
Louisa zawahała się. "...Sprawiedliwe".
"A zatem" – kontynuował – "ty nie chcesz zobowiązań, i to jest w porządku. Ale moja filozofia polega na tym, że biorę odpowiedzialność za ludzi, na których mi zależy. Nie ma w tym nic złego, prawda?"
"Czekaj, m






