Ciepły oddech Juliana łaskotał ją w ucho, gdy mówił cichym głosem, przeznaczonym tylko dla niej.
Louisa zamarła, a jej policzki spłonęły szkarłatem. Co Julian robił w pokoju socjalnym? I dlaczego trzymał ją w ten sposób, szepcząc jej do ucha? A co najgorsze, podsłuchiwał jej rozmowę.
"Byłam dziś rano nieuprzejma i nie powinnam na ciebie warczeć" – powiedziała, odzyskując głos – "ale nie uważasz, ż






