Julian skinął na nią. – Chodź tutaj.
Louisa uznała, że ma jakieś rozwiązanie, więc bez wahania wstała i ruszyła w jego stronę.
Stanęli naprzeciwko siebie po obu stronach wyspy kuchennej.
Julian kontynuował krojenie warzyw, zerkając na nią z nutą rozbawienia igrającą na jego ustach. – Pani Forbes, zdaje pani sobie sprawę, że może się pani poskarżyć na to swojemu chłopakowi, prawda?
Louisa odparował






