Julian rzucił jej chłodne spojrzenie, ale nie kontynuował tego tematu. – Bob kazał mi po ciebie przyjść na śniadanie.
Louisa zamilkła. Bob miał czelność mu rozkazywać? Nie musiała się dwa razy zastanawiać — to była oczywiście wymówka Juliana.
Mimo to fakt, że specjalnie na nią czekał, by zaprowadzić ją na śniadanie, poruszył jej serce. Chodziło tylko o to, że... Spojrzała na zegarek. – Spóźnię się






