"Ogień mnie nie zabił" – w końcu odpowiedziała Louisa, a jej głos był zimny jak zimowy szron. "Czym przy tym jest odrobina wdychanego dymu?"
George wzdrygnął się na te słowa.
Odwiedził ich dom po pożarze. Jej pokój był zniszczony – wszystko zamieniło się w popiół, a cztery osmolone ściany były jedynym dowodem na to, że kiedyś istniała tu przestrzeń do życia.
To wspomnienie przyprawiło go o dreszcz






