Jej głos był niepewny – wiedziała, że prosi o niemożliwe. Jako była członkini zarządu, sama zwolniłaby każdego pracownika zachowującego się w ten sposób, uznając go za niegodnego zaufania.
W słuchawce zapadła cisza trwająca kilka sekund.
Julian nie odpowiedział na jej pytanie.
Zamiast tego, po krótkiej pauzie, podyktował ciąg cyfr. "Zapamiętałaś to?"
"Tak."
"Powtórz je."
Wyrecytowała cyfry bezbłęd






