Zjawienie się u czyichś drzwi tak wcześnie rano – nie trzeba było geniusza, żeby zgadnąć, kto to mógł być.
Wyraz twarzy Juliana stał się chłodny. Odłożył nóż kuchenny i wyszedł, mówiąc do Louisy: – Nie przejmuj się. Ja otworzę.
Louisa, siedząc na kanapie, milczała.
I tak nie miała zamiaru się wtrącać.
Skierowała się do łazienki, by się odświeżyć.
Julian otworzył drzwi i zastał Teresę oraz Boba.
I






