Wciąż jednak Louisa nie była wobec Juliana tak chłodna, jak przez kilka ostatnich dni.
Melancholia, która dotąd spowijała oblicze Juliana, również znacznie zelżała.
Gdy podwładni stawali przed nim, to uczucie ciągłej ostrożności, stąpania jak po kruchym lodzie, nie było już tak obezwładniające.
Wszyscy powitali jasny, pogodny dzień.
Jednakże praca pozostała ciężka i intensywna.
Po dotarciu do oddz






