Louisa natychmiast pomyślała o "pomocy" zeszłej nocy, a jej policzki zdradziecko zapłonęły.
Julian znów ją uwodził.
Julian pochylił się lekko, zrównując swój wzrok z jej. – Pani Forbes, potrzebuje pani pomocy?
Jego ciepły oddech owiał jej twarz. Nie mówiąc już o tym, że jego oczy w tej chwili naprawdę przypominały dojrzałe, leżakowane latami wino — nie sposób było się nimi nie upić.
Louisa poczuła






