Julianowi nie umknął błysk satysfakcji, który Judith szybko próbowała ukryć. Uśmiechnął się chłodno, celowo przeciągając słowa: – Owszem. Boi się pani, pani Murphy?
Twarz Judith zamarła, po czym z jej ust wydobył się wymuszony, suchy śmiech. – Czego miałabym się bać? Jeśli została odnaleziona, to nie mogłabym być szczęśliwsza. Wreszcie ktoś będzie w stanie dowieść mojej niewinności.
W końcu, nawet






