Drzwi do mojego gabinetu otworzyły się z impetem.
– To naprawdę nie jest dobry moment – usłyszałem głos Brei wołającej za Maddoxem.
– Gówno mnie to obchodzi. Nie łącz żadnych rozmów i przełóż wszystkie spotkania. To może trochę potrwać – rzucił do niej, po czym zatrzasnął drzwi.
– Słucham? – zapytałem. W moim własnym głosie słychać było irytację.
– No właśnie, to samo pytanie mam do ciebie. Nieważ






