VENUS
Zgasiłam silnik i światła. Nagła, absolutna cisza lasu naparła na mnie, przerywana jedynie gorączkowym biciem mojego własnego serca, ulatującym w chłodne górskie powietrze. Zapach sosen przylegał do wszystkiego. Ziemia była miękka od opadłych igieł. Księżyc wisiał nisko – zbyt nisko, zbyt jasno – rzucając długie, kościste cienie między drzewami.
Domek nr 9 stał na samym skraju grzbietu, od






