VENUS
Klinika wyrosła przed nami niczym bryła czystych intencji — szkło, stal, blady kamień — wszystko wypolerowane tak, by budzić poczucie bezpieczeństwa. Światło słoneczne odbijało się od fasady, rażąc mnie w oczy, gdy konwój zwolnił. Ochrona rozproszyła się, ze słuchawek dobiegało ciche buczenie; świat sam przestawiał się tak, by zorganizować się wokół nas.
George ścisnął moją dłoń, gdy wes






