VENUS
Samochód zatrzymał się przed bramą, a ta nie otworzyła się od razu.
To był pierwszy znak.
Opóźnienie było krótkie — może trwało kilka sekund — ale poczułam je w klatce piersiowej, tak jak czuje się fałszywy krok, zanim stopa zdąży niewłaściwie wylądować. Strażnik przy bramie spojrzał na mnie przez przyciemnianą szybę, z twarzą pozbawioną wyrazu, w odrobinę zbyt formalnej pozie. Po czym br






