VENUS
Zaczęło to przypominać… rutynę.
O ile rutyną można nazwać budzenie się w środku nocy, dygocząc i łapczywie chwytając powietrze.
Pierwszej nocy wmawiałam sobie, że to tylko jednorazowy incydent. Zbyt wiele emocji, zbyt dużo hałasu, a potem nagła cisza. Ale potem zdarzyło się to znowu. I znowu. I znowu.
Trzeciej nocy nawet się już nie wahałam. Po prostu poszłam cicho korytarzem, muskając b






