VENUS
Poranek, w którym to się zaczęło, na zewnątrz miasta dopiero zaczynał się budzić. Blady rumieniec świtu rozlał się po linii horyzontu, a była to ta cicha godzina, w której świat wciąż należał do cieni i szeptów. Powinnam była spać, wtulona w ciepło Aarona, otulona jego miarowym biciem serca, które stało się moim najbezpieczniejszym miejscem.
Zamiast tego klęczałam w łazience, chwytając s






