VENUS
…
Świat zdawał się kurczyć do rozmiarów tych małych, białych patyczków w mojej dłoni. Dwóch patyczków. Moje palce zacisnęły się mocno, a ich krawędzie wpijały się w moją dłoń.
Sabine przechyliła głowę, unosząc jedną brew w ten typowy dla Sinclairów sposób, który wręcz żądał prawdy. – Venus. Nie zmuszaj mnie, żebym to z ciebie wyciągała.
Przełknęłam ślinę, czując suchość w gardle. Pró






