VENUS
Patyczki leżały porzucone na kołdrze między nami, blade, różowe prawdy wpatrujące się we mnie, głośniejsze niż jakikolwiek krzyk. Sabine wciąż trzymała dłoń na mojej, a jej uścisk był stabilną kotwicą, podczas gdy twarz Gianny na ekranie stanowiła smugę ciepłego światła w samym środku burzy.
Po raz pierwszy od wielu godzin nie byłam sama.
Na początku Gianna trajkotała, wypełniając cisz






