VENUS
Dźwięk, który zburzył spokój pomieszczenia, był cichy. Tylko szmer zawiasów, ruch wahadłowych drzwi jadalni. Ale ciął ostrzej niż jakikolwiek krzyk.
W progu stanęła sylwetka, a cienie wdarły się w złote ciepło, które Rosemary tak starannie zbudowała.
Dorian Sinclair.
Oddech uwiązł mi w piersi, zanim głos Aarona przeciął ciszę.
– Co ty tu, kurwa, robisz?
Słowa były ciche, śmiercio






