WENUS
Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam po wylądowaniu, było pomaszerowanie prosto do kokpitu, aby podziękować pilotowi. Właśnie przetrwałam podniebną traumę, która przypominała robienie salt nad czyśćcem, ten człowiek zasługiwał na chociaż odrobinę uznania.
Miał na imię Turner. Wyglądał na faceta, który latał podczas wojen, burz, a może nawet przeżył atak smoka albo dwa. Jego uścisk dłoni był stanow






