VENUS
Cisza, która zapadła po jej wejściu, nie była niezręczna.
Była naładowana napięciem.
Andrea stanęła w progu, jakby wiedziała, że to ona jest tą wyrwą w porządku. Jakby przećwiczyła ten moment — jak wejdzie, jak wszyscy zastygną, jak jej imię odbije się echem w naszych głowach niczym dzwon ostrzegawczy.
I tak się stało.
Nawet Alanna, w połowie opowieści o burzy piaskowej, przerwała w pół zdan






