VENUS
Zebranie dobiegało końca. Liczby, wykresy, prognozy, szum. Ale nikt tak naprawdę nie słuchał. Nie po takim początku. Nie z zimną wojną toczącą się na dwóch przeciwległych końcach stołu.
Aaron podyktował ostateczne wartości ostrym i nieustępliwym głosem, po czym zamknął laptopa z cichym trzaśnięciem. Rozległ się zgrzyt odsuwanych krzeseł. Szelest papierów. Wszyscy wstali.
Zaledwie zdążyłam zr






