Kaelie nie zadawała pytań. Powiedziała po prostu: „Dobrze”.
Potem poprowadziła Cassię do windy i wcisnęła przycisk ostatniego piętra.
— O co chodzi? Nie wychodzimy? Kaelie, pozwól mi zająć się reporterami. Odciągnę ich, żebyś nie musiała się z nimi użerać.
— Nie ma potrzeby.
Wyszły na taras na dachu, a Cassia zmrużyła oczy, smagana wiatrem.
— Kae, co planujesz? Nie zamierzasz zrobić nic szalonego,






