VOKTOR
Poruszaliśmy się bezszelestnie. Ciemność wewnątrz jaskini wypełniała każdy kąt, a co więcej, czułem czające się tam zło. Mocno trzymałem ją za rękę; moje oczy, uszy i nos były wyczulone na najmniejszy dźwięk. Od głównego korytarza odchodziło kilka tuneli, widzieliśmy nawet jakieś drzwi. Im dalej szliśmy, tym głębiej zdawało się sięgać to miejsce. To był pieprzony labirynt. Jedynym problemem






