Perspektywa Elory
Budzę się z gwałtownym haustem powietrza, moja klatka piersiowa unosi się i opada szybko, gdy próbuję odzyskać orientację. Dłońmi kurczowo chwytam prześcieradło pod sobą, palce wbijają się w materiał, a oczy biegają po pokoju. Nie. Nie znowu. Nie to miejsce.
Pokój mojej matki – pokój z moich koszmarów. Powietrze jest nasycone zapachem lawendy, jak zawsze, a przygaszony blask lamp






