Obserwowałem, jak Emma unosi filiżankę z kawą do ust, a ten prosty ruch urzekł mnie z intensywnością, która byłaby alarmująca, gdyby nie była tak oczekiwana. Moje palce mrowiły tam, gdzie opierały się o polerowany stół, ale poczułem w piersi ciepło, rozszerzający się żar, który rozpoznałem nie jako poczucie winy, ale jako coś równie potężnego: zaborczość. Dwa wieki czekania, a teraz siedziała napr






