Wpatrywałam się w resztki zaschniętej krwi na drzwiach mojego pokoju hotelowego, które właśnie szorował ubrany w mundur pracownik, ani razu nie patrząc mi prosto w oczy. Karmazynowe litery układały się w napis "NIE MOJA KRÓLOWA", do którego użyto – jak dobrze wiedziałam – nie farby, lecz prawdziwej krwi. Tak wyglądała wizytówka według Benjamina Thorne'a. Koniuszki moich palców mrowiły od dziwnego






