– Od razu po tym ty naznaczysz mnie – powiedział, a pod radosnym tonem kryło się coś bezbronnego. – Chcę być twój w równym stopniu, co ty będziesz moja, mała wilczyco.
Na mojej twarzy zakwitł uśmiech, mimowolny i szczery. – Oczywiście.
Jednym płynnym ruchem przekręcił się na plecy, pociągając mnie za sobą, aż usiadłam okrakiem na jego biodrach. Nowa pozycja posłała przeze mnie wstrząs odnowionego






