– O mój boże! – pisnęła, przemierzając pokój szybkimi krokami, by zamknąć mnie w uścisku, który przed naznaczeniem z pewnością pozbawiłby mnie powietrza w płucach. Teraz mogłam dokładnie wyczuć nacisk każdego jej palca przez materiał mojej sukienki. – Tak bardzo się cieszę waszym szczęściem!
Odsunęła się, a jej oczy tańczyły z podekscytowania. – Ale bardzo cieszę się też na to śniadanie. Nie jadła






