Kiedy dotarliśmy do potężnych, podwójnych drzwi sali balowej, dwóch gwardzistów idących przed nami wystąpiło do przodu w idealnej synchronizacji. Chwycili za klamki i otworzyli drzwi na oścież, po czym pokłonili się głęboko, zginając się wpół z wyćwiczoną precyzją.
Gdy ich mijaliśmy, posłałam każdemu z nich uśmiech, nie mogąc powstrzymać mojej naturalnej skłonności do ciepła, pomimo formalnego cha






