Sala balowa mieniła się od nadmiaru bogactwa i pretensjonalności, a kryształowe kieliszki chwytały światło niczym uwięzione gwiazdy. Obserwowałem Emmę z drugiego końca sali, z jej ciemnymi falami spływającymi na nagie ramiona; jej zielone oczy spotkały się z moimi na krótką chwilę, po czym wróciły do otaczających ją dygnitarzy. Znak, który zostawiłem na jej szyi, był widoczny i dumnie wyeksponowan






