Nie mogłem usiedzieć w miejscu. Ozdobne krzesło za moim biurkiem – stworzone przez mistrzów rzemiosła, by otulać sylwetkę króla – wydawało się narzędziem tortur. Zamiast tego krążyłem, po ciasnym obwodzie między oknem a drzwiami, przystając od czasu do czasu, by spojrzeć na zegarek. Dziesiąta trzydzieści dwa. Simpson był u Emmy od ponad trzydziestu minut. Co jej mówił? Jak przyjmowała wiadomości?






