Stałem na schodach pałacu, a popołudniowe słońce rzucało długie cienie na zebranych dziennikarzy. Kamery błyskały jak stroboskopy, uwieczniając to, co w moim zamierzeniu musiało być starannie ułożonym wyrazem twarzy — zaniepokojonym, ale pewnym siebie; twarzą stabilności, gdy sam król nie mógł się na to zdobyć. Obok mnie Lola podtrzymywała podobną fasadę; jej miodowe włosy były spięte w elegancki






