Przycisnęłam usta do jego czoła, policzków, kącika jego ust, czując potrzebę dotknięcia go, by potwierdzić, że to dzieje się naprawdę, a nie jest to kolejny sen, który rozpłynie się w nieustającym złamanym sercu.
– Była eksplozja – powiedziałam mu, utrzymując moje wyjaśnienie w prostocie. – W domku. Oboje zostaliśmy ranni, ale teraz jesteśmy bezpieczni. Jesteśmy w skrzydle medycznym pałacu.
Jego b






