Obserwowałem, jak Lola ze zorganizowaną precyzją rozsmarowuje dżem na toście, i zauważyłem, że jej dłonie nie drżą już tak, jak w dniach po wyznaniu jej rodziców. To był już trzeci poranek bez koszmarów – ciche zwycięstwo, o którym żadne z nas nie mówiło głośno z obawy przed zniszczeniem tego kruchego spokoju. Poranne światło malowało złote pasy na naszym prywatnym stole w jadalni, chwytając się j






