Nie potrzebowałam tego przypomnienia. Twarz już mnie bolała od uśmiechania się, ale nie było to wymuszone – mimo zdenerwowania, radość musowała we mnie niczym szampan w kryształowych kieliszkach wokół nas. Wkroczyliśmy w tłum, przyjmując gratulacje i życzenia od – jak mi się zdawało – setek gości.
– Wasza Królewska Mość – odezwała się starsza lykańska księżna, poklepując moją dłoń swoją pomarszczo






