Oklaski ucichły, gdy orkiestra zagrała pierwsze nuty naszego weselnego walca. Wstałem, podając dłoń Emmie, czując ciężar setek oczu na nas skupionych, lecz zważając jedynie na jej spojrzenie. Uśmiechnęła się tym uśmiechem – tym, który wciąż, po tych wszystkich miesiącach, przyprawiał moje serce o potknięcie – i wsunęła swoje palce w moje. Dotyk jej skóry kotwiczył mnie w rzeczywistości tak, jak ni






