Ponownie spojrzałem na zegarek, z grymasem potwierdzając ocenę Christiana. – Pięć minut – mruknąłem. – Cała wieczność.
– Najtrudniejsze masz już za sobą – przypomniał mi Christian, a jego głos złagodniał, stając się bardziej szczery. – Przekonałeś Emmę, by została twoją partnerką, by za ciebie wyszła, by z tobą rządziła. A to? – Wskazał gestem na katedrę. – To tylko formalność.
Posłałem mu gniewne






