Theo odwrócił się do mnie przodem, biorąc obie moje dłonie w swoje. Bursztyn jego oczu pogłębił się, przybierając odcień miodu w świetle katedry, i dostrzegłam w nich tę samą mieszankę zdenerwowania i pewności, która kotłowała się we mnie. Christian wystąpił naprzód, podając Theo złożoną kartkę papieru, którą ten przyjął z pełnym wdzięczności skinieniem głowy.
Theo odchrząknął cicho, zanim zabrał






